5.04.2015

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI

            Mocne promienie słońca skutecznie podziałały na to, bym się obudził. Z początku byłem zmuszony do przeanalizowania kilku rzeczy z minionej nocy co nie było łatwym zadaniem jak na tą chwilę. Musiałem jednak przyznać sam przed sobą, że seks z Juliette nie był zwyczajny.
Kochałem się z nią, dosłownie, przekazując moją miłość na wszystkie możliwe sposoby.
- Dzień dobry – jej słodki głos dotarł do moich uszu. Leżała na boku z policzkiem przyciśniętym do poduszki i patrzyła na mnie tymi dużymi oczyma.
- Dzień dobry, jak się spało?
- Dzisiaj wyjątkowo bardzo dobrze – uśmiechnęła się – A Tobie?
Wziąłem głęboki wdech zastanawiając się przez kilka chwil nad tymi jak wielkie mam szczęścia być obok niej. Mieć ją przy sobie i nie obawiając się tego, że jest ze mną tylko ze względu na kasę i sławę.
- Idealnie.
Przez moment zapaliło się we mnie milion czerwonych, alarmowych światełek z zupełnie niewytłumaczalnego powodu.
- Dzisiaj w nocy… - zacząłem, ale przerwałem zaraz czując jej palec na ustach.
- Ciiii… to była najlepsza noc w całym moim życiu. Nie mogłam sobie tego wyobrazić lepiej – odetchnąłem, wypuszczając dużą dawkę gorącego powietrza.
Wyciągnąłem rękę w jej kierunku i ułożyłem pod kołdrą na nagim biodrze dziewczyny, przysuwając się bliżej.
- Moje fanki Cię zabiją – zażartowałem – Uwiodłaś samego Justina Biebera.
Zachichotała w poduszkę, rumieniąc się.
- To raczej Ty uwiodłeś mnie – położyła dłoń na moim torsie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy – I udało Ci się to w stu procentach.
- A myślałem, że w stu jeden – wydąłem dolną wargę i przysunąłem głowę, muskając ustami jej policzek – Albo w stu dwóch chociaż…
- Tak, tak. Za dużo byś chciał – wsunęła nogę między moje łydki i znowu zachichotała.
- Od Ciebie będę chciał bardzo dużo różnych rzeczy – mruknąłem, pozwalają sobie podłapać romantyczny nastrój i zsunąłem się z pocałunkami na jej brodę – Przeróżnych…
- Na przykład jakich, Justin? – uśmiechnąłem się w jej skórę, przesuwając dłoń z biodra na żebra, sunąc opuszkami palców po ciele dziewczyny.
- Mówiłem Ci już, że jesteś piękna?
- Tak, nic nowego – prychnęła.
- I śliczna? I cudowna? I przepiękna? I najlepsza? – wymieniając, za każdym razem pozwalałem sobie musnąć jej szyję – I moja, cała moja.
- Masz już tyle swoich dziewczyn na tym świecie i jeszcze mnie sobie przywłaszczasz?
- Ty jedna zastępujesz mi je wszystkie.
Zaśmiała się, a ja zakryłem nas kołdrą i zniknęliśmy przed światem na następne kilka godzin.


            Leżąc na leżaku przy hotelowym basenie nie mogłem chcieć więcej. Pierwszy raz w życiu czułem się spełniony chociaż wiedziałem, że to tylko chwilowe uniesienie. Mimo wszystko nie chciałem, by odchodziło.
            - Justin?
            - Hm? – chrypnąłem, odwracając głowę w stronę leżącej obok Juliette. Widok jej ciała w czerwonym bikini był dla mnie widokiem, który mógłbym mieć przed oczami całe moje życie.
            - Wiem, że tutaj jest zakaz fotografowania sławnych osób i ludzi z nimi powiązanych, ale nie zawsze tak będzie, prawda? – zaniepokoiła się.
            Wziąłem głęboki oddech uśmiechając się lekko – No nie zawsze.
            - Nie chcę być obiektem plotkarskich portali pokazując się z Tobą – mruknęła. Podniosłem się do siadu i pochyliłem w jej stronę.
            - Wiesz dobrze, że zrobiłbym wszystko, żeby Cię od tego uchronić, prawda? – kiwnęła głową – Ale nie mogę tego zatrzymać. Takie życie sobie wybrałem i do pewnych niewygodnych rzeczy też muszę się przyzwyczaić. Wiem, że to dla Ciebie jest ciężkie, ale da się przywyknąć, uwierz mi.
            - Nie wiem czy mi się uda.
            - Ja w Ciebie wierzę. Pora, żebyś Ty zaczęła wierzyć w siebie – uśmiechnąłem się, chcąc dodać jej otuchy.
            - Idziemy do wody?
            - A jeszcze przed chwilą nie byłaś taka chętna – podniosłem się z leżaka i wyciągnąłem do niej rękę. Bez słowa chwyciła mnie za dłoń.
            - O mój Boże, ale zimna! – pisnęła, gdy już znaleźliśmy się w wodzie i spojrzała na mnie wielkimi oczyma.
            Parsknąłem śmiechem zaczesując mokre już włosy do tyłu i podpłynąłem do niej.
            - Musisz się trochę ochłodzić po tak gorącej nocy – mruknąłem do ucha dziewczyny.
            - Przestań – położyła dłonie na moich barkach – Tutaj są ludzie.
            - No to co? – wzruszyłem ramionami, patrząc na nią – To już nie mogę dotykać swojej dziewczyny czy jak to jest?
            - Nie no, możesz, ale… - bąknęła.
            - Ale co? – przesunąłem dłonie w dół, wzdłuż jej żeber i przez biodra, aż chwyciłem tuż pod pośladkami i podniosłem – Mogę z Tobą robić co tylko mi się podoba – owinęła mi nogi wokół bioder.
            - Już widzę te wszystkie nagłówki – zachichotała, chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi – Justin Bieber chyba pomylił basen z sypialnią.
            - W każdej chwili możemy do tej sypialni wrócić jak chcesz.
            - Z ogromną chęcią – odsunąłem się, by na nią spojrzeć.
            - Serio mówisz?
            - Nie.
            - Tak myślałem – wydąłem dolną wargę i puściłem jej uda, by stanęła na własnych nogach – Nie chcę wracać.
            - Nie zapominaj, że za parę dni lecisz do Europy.
            - A Ty lecisz ze mną.


            - Tu jesteś – odezwałem się wychodząc na balkon na którym stała Julie. Wpatrywała się w oświetlone nocą miasto. Objąłem ją od tyłu, opierając podbródek na ramieniu – O czym myślisz?
            - Nie chcę wracać.
            - Nie musimy, możemy wrócić jutro jeśli chcesz – musnąłem jej ramię – Co tylko zechcesz, Cukiereczku.
            Uśmiechnęła się, ale widziałem, że coś ją gryzie – Co jest?
            - Nie wiem czy kiedykolwiek przywyknę do tych wszystkich luksusów w których żyjesz. Wątpię, że takie życie jest dla mnie.
            - Zasługujesz na wszystko – mruknąłem – To ja powinienem się zastanawiać czy zasługuję na Ciebie. Zrobiłem w życiu już dużo głupstw za które jest mi strasznie głupio.
            - Każdy popełnia błędy – odwróciła się przodem, więc oparłem dłonie o barierki po obu stronach jej ciała – Ale człowiek, który by ich nie popełniał nie byłby człowiekiem.
            Uśmiechnąłem się lekko, trącając jej nos swoim.
            - Jesteś taka mądra – skwitowałem – Aż nie wierzę, że mam taką mądrą dziewczynę. Podoba mi się to, kręci mnie to.
            - Głupi jesteś – odchyliła głowę do tyłu, śmiejąc się – Mówię poważnie, Justin.
            - Kochanie – zacząłem, biorąc głęboki wdech – Gdybym był zwykłym nastolatek bez nadzoru kamer i czyhania na każde powinięcie się mojej nogi to może nie przejmowałbym się tak tym wszystkim. Ale jestem tym kim jest i muszę się przed niektórymi rzeczami po prostu powstrzymać.
            - Ale tak nie można – zaprzeczyła – Każdy ma prawo w życiu spróbować wszystkiego. I nie ważne czy jest gwiazdą światowego formatu czy zwykłym chłopakiem z osiedla.
            - Jest dużo rzeczy, których chciałbym teraz spróbować… - mruknąłem.
            - Na przykład jakie?
            - Takie – szepnąłem, napierając na jej usta.
            I znowu zniknęliśmy na całą noc w apartamencie numer 312.


__________________________________

Ugh, krótki, wiem, ale musiałam jakoś zgrabnie zakończyć ten epizod w hotelu.
Chciałam Was poinformować, że rozdziały będą dodawane mało systematycznie, więc śledźcie mnie na >> ASK << oraz na >> TWITTER <<
Jak myślicie, co teraz będzie się działo?

Zapraszam Was na nowo powstałe opowiadanie, które zapowiada się naprawdę świetnie!
(wykonałam szablon oraz button)

Do następnego!

ZNOWU CHCĘ NOWY ZWIASTUN, KTO MI ZROBI? OBIECUJĘ NAGRODĘ!

Followers